szpejarka #1: test Click Up Climbing Technology

cu1


Click-Up trafił w moje ręce dzięki uprzejmości dystrybutora firmy Climbing Technology. Złożyło się dobrze, bo przyrząd pojawił się na rynku dobre kilka lat temu, a ja miałem okazję asekurować nim tylko raz, wcielając się w przygodnego grzybiarza.

Co to i jak działa?

Click-Up to przyrząd asekuracyjny, który umieścimy w rodzinie półautomatów, mających uprościć nam wyłapywanie lotów. Dedykowany jest linom pojedynczym 8,6 – 10,5 mm oraz – jak podaje producent – waży tylko 109 gramów, co jest zdecydowaną przewagą jeśli chodzi o sztandarowe automaty jak GriGri  (185 gr) czy Cinch (182 gr). Sprzedawany jest obecnie w dwóch wersjach kolorystycznych – pomarańczowej i oliwkowej. Jeżeli chodzi o zasadę działania, jest bardzo prosta – podczas odpadnięcia lina zakleszcza się między karabinkiem a przyrządem. Odblokowujemy go lekkim pociągnięciem za korpus ku górze. Opuszczenie partnera w dół możliwe jest po naciśnięciu kciukiem korpusu. Upraszczając – taki lepszy kubek:)

Ogólne wrażenie

Poręczny i lekki – przyrząd wielkości talii kart swobodnie mieści się w dłoni. Jego budowa nie jest zbyt skomplikowana, nic nie wystaje, nie ma w nim ukrytych wajch czy ruchomych dźwigni. Jest też intuicyjny – podobnie jak w zwykłych kubkach trudno go zepsuć. Nie wyobrażam sobie innych uszkodzeń, jak przetarcia, ale tego nie byłem w stanie stwierdzić podczas kilkutygodniowego używania.

Obsługa przyrządu

Click-Up nie sprawia większych „logistycznych” problemów. Na początku samo wkładanie liny i wpinanie w karabinek wydało mi się nieco „kanciaste”, niemniej zrzuciłem to na karb nieobycia (wrażenie mineło po kilku asekurowaniach).

Aby użyć przyrządu zgodnie z przeznaczeniem, musimy włożyć weń linę w określony sposób – pomyłka na tym etapie sprawia, że Click Up zamienia się w zwykły kubek i  nie blokuje samoczynnie liny pod obciążeniem. Z boku i z góry przyrządu zamieszczono na tę okoliczność czytelną legendę, ale pokażcie mi wspinacza, który to sprawdza przed wspinaniem…

Wielką zaletą Click-Upa jest płynność pracy podczas wydawania liny. Ma to niebagatelne znaczenie, jeśli chodzi o osoby początkujące, które mogą przenieść swoje doświadczenia z asekurowania kubkiem niemalże w skali 1:1.

Na rynku dostępny jest zestaw Click-Up Kit, w którym do przyrządu dołączony jest karabinek CT Aerial. Ważnym elementem karabinka jest dodatkowe ramię, zapobiegajace częstemu przekręcaniu się karabinka w czasie asekuracji. Jak się okazuje, wybór karabinka nie jest przypadkowy. W pewnym momencie użytkowania zamieniliśmy karabinek na większy (miało to ułatwić operacje) i w zastępstwie do łącznika wpięty został HMS Skylotec passO-SC. Różnica w obsłudze była nieznaczna, natomiast udało się wyłapać jedną dziwną sytuację, mianowicie Click-UP zablokował się na zamku (patrz zdjęcie). Mimo prób, sytuacji nie udało się wygenerować powtórnie, mimo wszystko jednak fakt, że miała miejsce podczas stosunkowo niewielkiej liczby „asekurowań”, jest zastanawiający (myślę, że dobór karabinka do zestawu nie jest przypadkowy). Dodać trzeba, że zdarzenie nie miało żadnego wpływu na jakość asekuracji, a po powrocie do dedykowanego HMS-a problem się nie powtórzył.

P1100129

Zaobserwowałem jeszcze delikatne przesuwanie się liny pod obciążeniem (wspinacz wiszący na bloku, nowa lina Mammut Jura 10 mm) – kilkucentymetrowe, nierzutujące na jakość pracy. Wydaje się jednak, że na linie o innej średnicy problem może się nasilić, co warto mieć z tyłu głowy. W zasadzie rozpatrując to pod kątem dynamicznej asekuracji, może być to zaleta:) Na marginesie dodam, że najlepszą praktyką podczas użytkowania automatów i półautomatów jest traktowanie ich tak jak kubka – ręka na linie blokującej na biodrze i niewypuszczanie odcinka blokującego z ręki. Jeśli chodzi o asekurację dynamiczną, nie jest to zła wiadomość, natomiast w pracy na linie przyrząd się nie sprawdzi.

Dla kogo?

Dla wspinaczy sportowych (TRAD odpada). Ze wględu na prostotę wykonania i intuicyjność, może być używany przez osoby początkujące. Dyskusyjną sprawą jest oczywiście to, czy osoby takie nie powinny asekurować na tradycyjnych kubkach, żeby wyrobić sobie odpowiednie nawyki, ale to temat na inny raz. Sprawdza się przy większej różnicy wagi między partnerami, gdzie jest ryzyko, że drobniejsza osoba będzie miała problem z utrzymaniem nowej, cienkiej liny.

Plusy

  • intuicyjność i łatwość użytkowania
  • niska waga
  • bezawaryjność

Minusy

  • konieczny karabinek HMS. Może wymagać użycia karabinka z zapięciem (zabezpieczającym przed obróceniem się)
  • w pewnych ustawieniach przyrząd nie blokuje liny pod obciążeniem
  • możliwe ustawienie po skosie, które uniemożliwia zakleszczenie się liny

Podsumowanie

Kilka drobnych kiksów nie rzutuje na ogólną ocenę Click-Upa. Przy używaniu z głową, przyrząd współpracuje bardzo dobrze. Wygoda użytkowania wygrywa u mnie zdecydowanie i przyrząd trafia na szpejarkę na stałe.